Odkładałam ten ostatni telefon, jak najdłużej się dało. Odkładałam, bo wiedziałam, że to będzie ostatnia rozmowa, dla której mam logiczny powód. Ale w końcu musiałam zadzwonić. Powiedziałam, co miałam powiedzieć. Usłyszałam, co miałam usłyszeć. Typowo służbowo. Ostatnie nasze słowa:
"Gdybyś czegoś potrzebowała, to dzwoń"
"Gdybyś Ty czegoś potrzebował, to też dzwoń"*
A jedną rozmowę wcześniej nazwał mnie: "moim ulubionym złośnikiem".
I co ja mam o tym wszystkim myśleć? Sama już nie wiem.
*chociaż oczywiście ja służbowo nic zaoferować mu nie mogę
*chociaż oczywiście ja służbowo nic zaoferować mu nie mogę
zawsze mozesz potrzebowac towarzystwa do pysznej kawy i ciacha ;))))))))))))
OdpowiedzUsuńale ja jestem z tych nieśmiałych - niestety :( może on będzie potrzebował, to zadzwoni, i tej wersji się trzymajmy, chociaż on jest tak zapracowanym człowiekiem, że nie wiem, czy wygospodaruje chociaż trochę czasu na kolejną kawę.
UsuńPamietaj, ze do odwaznych swiat nalezy. Pierwsza randke z B. (ktora okazala sie poczatkiem naszego zwiazku) zaproponowalam ja :) mimo, ze tez raczej nalezalam do osob niesmialych, ale pomyslalam sobie wtedy "co tam, raz sie zyje, do odwaznych swiat nalezy) i prosze... za pol roku slub :D
UsuńFacet jak naprawdę chce to choćby miał tysiąc spraw na głowie, znajdzie czas i zadzwoni albo poprosi o spotkanie. Prawd znana i stara jak świat. Życzę powodzenia i wytrwałości w czekaniu :)
OdpowiedzUsuńOtóż to!
UsuńI jeszcze dodam, że nie warto się zajmować/przejmować tymi facetami, którzy niby chcą, ale nie naprawdę ;-)
Ja trzymam kciuki, by on był z tych co chcą naprawdę :-)
A czemu się złościsz?:D
OdpowiedzUsuńBędzie chciał to na pewno zadzwoni i znajdzie czas :) A i Ty możesz, zawsze możesz na siłę znaleźć jakąś sprawę, może jednak coś jest nie tak? ;)
Ola