wtorek, 25 grudnia 2012

Święta in process...

Święta trwają, chociaż tak naprawdę do mnie nie dotarły w tym roku. Może podczas pasterki poczułam ich sens, ale dziś znowu czuję się, jakbym była gdzieś obok i nie umiała ich należycie przeżyć.

W tym roku wiele rzeczy jest innych... na przykład... moja pierwsza pracująca Wigilia. Chociaż i tak miałam się zdecydowanie lepiej niż chłopak, którego poznałam w autobusie rano, który pracował w Wigilię od 8:00 do 20:00. My skończyliśmy o 15:00. Wcześniej niż było przewidziane w pierwszej wersji, ale jednocześnie za późno, żeby przygotować się do świętowania. Do Wigilii zasiadłam co prawda w eleganckiej kiecce, ale ogólnie byłam zmęczona i czekałam tylko na ten moment, kiedy będę mogła sobie usiąść w swoim pokoju i zająć się czymś w samotności, odetchnąć, odpocząć.

Obiecałam sobie rachunek sumienia, więc oto jego pierwsza część.

Ostatnio żyję głównie pracą. Nic tylko praca, praca i praca. Lubię pracować. Podejrzewam, że w przyszłości istnieją duże szanse, że będę pracoholikiem. Przygnębia mnie jednak fakt, że przez pracę zaniedbuję moich przyjaciół. Nie mam dla nich tyle czasu, co kiedyś. Spotykam się z M. i z L. (o której jeszcze nie pisałam, a myślę, że przyda się taka notka, żeby uporządkować naszą długą, bo trwającą już prawie 22 lata, znajomość). Przez M. poznałam też jeszcze jedną fajną kumpelę, ale zaniedbuję moje dziewczyny z liceum: E., A. i D. Nie mam dla nich czasu. Mam nawet wrażenie, że kiedy mieszkałam we Wrocławiu widywałyśmy się częściej, niż teraz, gdy mieszkamy w tym samym i sąsiednim mieście. Brakuje mi ich. Nie wiem, co się u nich dzieje. Ostatnio zapomniałam nawet wysłać D. życzenia urodzinowe, co nigdy, ale to naprawdę nigdy do tej pory mi się nie zdarzyło! Zawodzę sama siebie. Już naprawdę gorzej być nie może!

A teraz muzycznie, nie-świątecznie, dla wszystkich zakochanych i czekających na zakochanie :)


3 komentarze:

  1. Czasami się taki rachunek sumienia przydaje..
    Postaraj się to zmienić, może się uda;):*

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie Mama pracowała w którąś sobotę zamiast Wigilii (Ale zawsze tak koło 13. ich puszczają w Wigilię i tak i w sobotę też tak skończyli:D). A Tata wziął urlop i tym sposobem nikt nie pracował.

    Ja tegorocznych świąt niestety w ogóle nie czuję. Dodatkowo brat co chwilę robi mi coś na złość i wpędza w depresję. Ale dziś już wyjeżdża.

    A praca. Z czasem pewnie wszystko pogodzisz:* Choć wiele osób, które znam, zastanawiają się jak tu mieć dzieci jak ciągle tylko praca, a potem człowiek pada zmęczony.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  3. Też sobie obiecałam rachunek sumienia, i zrobię go... :) obiecuję :)
    Franka uwielbiam...

    OdpowiedzUsuń