Kulinarnym.
Z reguły jestem skromna.
Zazwyczaj. Ale nie dziś! Dzisiaj stworzyłam kulinarne cudo.
Od samego początku do samego końca sama. Pewnie, że wcześniej też zupełnie sama gotowałam, ale umówmy się, że makarony z sosem, nuggetsy z kurczaka, gyros i inne tego typu potrawy nie dorównują majstersztykowi, który stworzyłam dziś. To danie otwiera mój magiczny zeszyt z przepisami dań, z których jestem dumna :)
Klopsiki drobiowe zapiekane w sosie śmietanowo-pomidorowym!
Nigdy nie lubiłam klopsów (nie wiem, czy to ze względu na niezbyt zachęcającą nazwę, czy ze względu na prostotę tego dania, które znałam z czasów wczesnej podstawówki), więc postanowiłam uczynić je czymś godnym mej sympatii. Poszperałam w internecie w poszukiwaniu różnych przepisów i... voila! Udało się! Pierwsze co - zamieniłam tradycyjne wieprzowe mielone na drób, do standardowej cebuli dodałam natkę pietruszki i marchewkę, to wszystko doprawiłam do smaku papryką, oregano, ziołami prowansalskimi i przyprawą do mięsa. Po podsmażeniu klopsików zalałam je sosem śmietanowo-pomidorowym i 250 ml bulionu cielęcego i wstawiłam do piekarnika na 25 minut do 180st. Podałam z innym moim specjałem - ryżem barwionym curry.
Muszę tylko dopracować jakąś surówkę do tego, bo brakowało mi czegoś zielonego na talerzu.
PS A wieczorem moja mama miała swój muffinkowy debiut :)
Brzmi tak dobrze, że niebawem pewnie spróbuję czegoś w tym stylu ;-)
OdpowiedzUsuńMaciejka
Brzmi pysznie :)
OdpowiedzUsuńU mnie się ryż barwi szafranem, choć to ponoć najdroższa przyprawa świata ;)
Ola