piątek, 30 grudnia 2011

Instynkt macierzyński.

Obudził się we mnie.
Dziś.
Kiedy trzymałam na rękach maleńką, miesięczną Ha, córeczkę E&M.
Bolały mnie już ręce, ale bardziej bolało mnie serce, gdy musiałam ją oddać rodzicom - jakkolwiek dziwnie to brzmi.
Mała była dziś trochę marudna i nie w sosie własnym, ale co się dziwić, jak odwiedziły ją aż trzy "ciotki" i każda z nich chciała małą pobujać, pobawić i utulić.
I powiem szczerze, że chciałabym własne, ale na razie odpowiedniego i  godnego uwagi materiału na ojca brak ;)

11 komentarzy:

  1. U mnie się obudził instynkt jakieś 6 lat temu gdy w rodzinie zaczęły pojawiać się dzieci(a właściwie wtedy miały już po 1-3 lata). Potem co roku przybywało nowe i mamy ich już w rodzinie dziesiątkę, a mi chęć bycia mamą przeszła. Fajnie jest czasem z nimi pobyć, ale również lubię je zostawić marudne za sobą, obrócić się i wyjść:D Oczywiście, nie mówię, że kiedyś nie chciałabym mieć swojego, ale przyjdzie na to czas, a ja nie odczuwam aktualnie wielce takiej potrzeby.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie w rodzinie jest mało dzieci, a jak są to daleko, więc muszę po znajomych chodzić, żeby jakieś pobawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój chrześniak jest w pierwszej klasie, dodatkowo w szkole muzycznej i gra mi już na gitarze kolędy i inne utwory :)
    Za 1,5 roku Komunia. Ale ten czas leci.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Ola, to zacznij już oszczędzać na prezent ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Już dawno oszczędzam ;) Zresztą co roku Dzień Dziecka, Urodziny, Mikołajki, Święta ;) I jeszcze imieniny obchodzi:P

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja taki mam w sumie od 4 lat :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale pozawijane dzieciątko :)

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  8. To z początkowej fazy mojego tulenia, później mała się rozkopała trochę bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdyby nie tak silny istynkt macierzyński, to wydaje mi się, że w ogóle nie byłoby dzieci ;-) Bo łatwe toto w obsłudze nie jest, a czym dalej tym gorzej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi tak z obserwacji realiów, w kontekście pierwszego komentarza, się wydaje, że najlepiej to być dziadkiem/babcią (pomijając aspekt wiekowy). Bo można kochać, psuć i rozpieszczać do woli, uważać za swoje, a jednocześnie odwrócić się na pięcie, gdy się jest zmęczonym i zostawić skarbusia rodzicom. Którzy muszą (a zwłaszcza matka) być zawsze. ;)
    Tymczasem życzę znalezienia właściwego kandydata na ojca, i do dzieła kochani! ;))

    OdpowiedzUsuń