niedziela, 18 grudnia 2011

O tym, jak to Klaudia postanowiła wziąć nastrój świąteczny w obroty!

W zeszłym roku, tak samo jak i dwa lata temu w ogóle nie czułam zbliżających się Świąt. Okres oczekiwania minął mi dwa lata temu pod znakiem pisania pracy licencjackiej, a rok temu pod znakiem pierwszego adwentu z dala od domu. W tym roku miała nastąpić kumulacja doświadczeń z lat poprzednich: pisanie pracy magisterskiej z dala od domu! Ha! Miała, ale nie nastąpiła :) (i nie mam tu na myśli tego, że jeszcze nie wzięłam się za ten nieszczęsny drugi rozdział o słowotwórstwie, który mam oddać zaraz na początku nowego roku)

Już samo wczesne, bo jeszcze listopadowe, pieczenie pierników w tym roku mnie natchnęło. Jak skutecznie i inaczej niż zwykle przygotować się na Święta? I nagle przypomniałam sobie, że moja mama dostała kiedyś książkę: Balsam dla duszy na Boże Narodzenie. Zapakowałam ją podczas ostatniej wizyty w domu do plecaka i od tego czasu codziennie (no z paroma wyjątkami) zaglądam do niej. Jest to książka podzielona na siedem rozdziałów:

Radość
Prostota
Miłość
Życzliwość
Wdzięczność
Wiara
Zachwyt 

Każdy z tych rozdziałów zawiera kilka krótkich historii związanych z obchodzeniem Świąt Bożego Narodzenia. Niektóre z opowiadań i przesłania z nich płynące są oczywiste, ale mimo to i tak chwytają za serce. Warto przypomnieć sobie o takich oczywistościach, jak radość z uśmiechu drugiego człowieka, piękno prostoty, czy okazywanie wzajemnej miłości, o czym możemy w natłoku spraw dnia codziennego zapomnieć.

W ciągu następnego tygodnia chciałabym Wam zaprezentować kilka historii, które szczególnie ujęły mnie za serce. I mam nadzieję, że i Was zachwycą, a przynajmniej się Wam spodobają i pozwolą Wam odetchnąć podczas tych pełnych przygotowań dni :)

6 komentarzy:

  1. Więc opowiadaj, może w końcu poczuję święta.
    U mnie przygotowań zero, bo do domu dotrę praktycznie dzień przed Wigilią.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  2. Ola, ja byłam w domu ostatnio w listopadzie, a do domu pojadę dopiero w połowie tygodnia, więc też nie mam przygotowań prawie wcale ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja byłam bodajże 3 grudnia w domu trzymać Tosię za łapkę po operacji ;) A teraz jadę dopiero w czwartek późnym wieczorem lub w piątek.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam mocno, bo nasze przygotowania zaburzyły się niestety nieprzewidzianie. Bardzo chciałabym poznać te historie, zachęciłaś mnie bardzo :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jutro pierwsza, bo dziś mam do napisania jeszcze pracę na zaliczenie na studia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze a ja mimmo że te wsyztskie pierdoły przygotowuje jakos bez tego śniegu nie czuje tej atmosfery. Boże daj mi śnieg chociaz na te swieta niech bedzie biało!

    OdpowiedzUsuń