W środę jadąc autobusem linii pośpiesznej do pracy znalazłam portfel. Portfel należał do pewnej Pani Emerytki. W środku jednak poza legitymacją emeryta, kilkoma rachunkami z apteki i pewną kwotą pieniędzy nie było żadnych dokumentów z adresem, gdzie mogłabym odnieść znalezisko.
Po adresie apteki wywnioskowałam, że Pani Emerytka może mieszkać gdzieś w mojej okolicy, więc nazajutrz w pierwszej kolejności udałam się do kancelarii parafialnej z pytaniem, czy mogą sprawdzić w komputerze, czy Pani Emerytka należy do parafii. Niestety nie należy.
W drugiej kolejności i na kolejne nazajutrz udałam się do rzeczonej apteki celem podpytania, czy kojarzą klientkę o nazwisku Pani Emerytki. I... poszło nadzwyczaj gładko. Pani aptekarka poprosiła mnie o rachunek i na podstawie rachunku dopasowała receptę, na której widniał adres. Bez gadania zapisała mi go na kartce i udałam się pod tenże - niedaleki - adres.
Otworzył mi Pan Mąż Pani Emerytki z informacją, że Pani Emerytka właśnie wyszła do dentysty. Pan Mąż był zdziwiony, że Pani Emerytka w ogóle zgubiła portfel, bo ani mu się nie zająknęła na ten temat, więc może nawet nie zauważyła, że go zgubiła, albo nie chciała się przyznać Panu Mężowi. Opowiedziałam Panu Mężowi w jakich okolicznościach znalazłam portfel i wróciłam do domu (nie wspomnę o jaką sumę pieniędzy bogatsza, bo Pan Mąż nalegał, bym wzięła znaleźne, choć muszę powiedzieć, że źle mi z tym, że w końcu uległam i wzięłam).
Więc nie taki zły ten piątek trzynastego, jak o nim wołają ;)
Po adresie apteki wywnioskowałam, że Pani Emerytka może mieszkać gdzieś w mojej okolicy, więc nazajutrz w pierwszej kolejności udałam się do kancelarii parafialnej z pytaniem, czy mogą sprawdzić w komputerze, czy Pani Emerytka należy do parafii. Niestety nie należy.
W drugiej kolejności i na kolejne nazajutrz udałam się do rzeczonej apteki celem podpytania, czy kojarzą klientkę o nazwisku Pani Emerytki. I... poszło nadzwyczaj gładko. Pani aptekarka poprosiła mnie o rachunek i na podstawie rachunku dopasowała receptę, na której widniał adres. Bez gadania zapisała mi go na kartce i udałam się pod tenże - niedaleki - adres.
Otworzył mi Pan Mąż Pani Emerytki z informacją, że Pani Emerytka właśnie wyszła do dentysty. Pan Mąż był zdziwiony, że Pani Emerytka w ogóle zgubiła portfel, bo ani mu się nie zająknęła na ten temat, więc może nawet nie zauważyła, że go zgubiła, albo nie chciała się przyznać Panu Mężowi. Opowiedziałam Panu Mężowi w jakich okolicznościach znalazłam portfel i wróciłam do domu (nie wspomnę o jaką sumę pieniędzy bogatsza, bo Pan Mąż nalegał, bym wzięła znaleźne, choć muszę powiedzieć, że źle mi z tym, że w końcu uległam i wzięłam).
Więc nie taki zły ten piątek trzynastego, jak o nim wołają ;)
Dobry, bo trafiło na Ciebie :)
OdpowiedzUsuńGeneralnie najłatwiej oddać na komisariat policji, oni najszybciej znajdą dane i dzwonią do takiej osoby(do mojej koleżanki dzwonili po tym jak jakieś małżeństwo przyniosło jej portfel, który znalazło-oczywiście kilkaset zł już nie było, ale chociaż dokumenty odzyskała).
Ola
No, ja przeczytałam, że portfele należy oddawać do Biura Rzeczy Znalezionych, ale to wydało mi się bez sensu, bo one tam tylko leżą i czekają, aż ktoś się po nie zgłosi.
OdpowiedzUsuńHa! I tu się mylisz:D Ostatnio w radiu był wywiad z kobietą z Biura Rzeczy Znalezionych i powiedziała, że oni szukają właściciela na ile mogą-np. w telefonach sprawdzają wiadomości, dzwonią pod dom/mama/tata itp., w portfelach jeśli są jakieś dokumenty to też szukają właściciela, tak samo z walizkami itp. Oczywiście, jest tam wiele rzeczy, które nie były podpisane i nie mają dokumentów więc nie mogą wtedy znaleźć właściciela, a mają też np...nową betoniarkę ;)
OdpowiedzUsuńOla
No, możliwe.
OdpowiedzUsuńCzy ktoś mi może powiedzieć, dlaczego tak nagle mi się zmniejszyły komentarze? Od razu dodam, że przed zmianą czcionki. Zmiana czcionki wynikła z tego, że w tamtej w ogóle nie było widać treści komentarza.
Bo blogger.com dodał opcję odpowiedzi pod komentarzem, z której obecnie korzystam ;-)
UsuńA Ty, Klaudio, nie myślałaś o współpracy z jakąś agencją detektywistyczną, czy coś, bo na aptekę jeszcze może bym wpadła, ale na kancelarię parafialną, to już w ogóle ;-)
Maciejka
i ta nowa funkcja spowodowała, że pozostałe komentarze - w formie nie odpowiedzi - są mniejszą czcionką pisane? w ogóle ustawienia komentarzy też nie działają, bo nic z moich ustawień nie jest zgodne ze stanem widocznym. poczekam może przy tych zmianach im się coś poprzestawiało.
OdpowiedzUsuńJeśli Ci chodzi o datę i czas to u mnie tak samo zwariowała przy wyświetlaniu komentarzy :( Poprawiałam kilkakrotnie i nic. Chyba mają jakiś wewnętrzny błąd.
UsuńTak, dokładnie o to mi chodzi. I też o to, że mam w ustawieniach brak wyświetlania zdjęć profilowych przy komentarzach, a się wyświetlają, więc to pewnie, jak mówisz, błąd wewnętrzny. Mam nadzieję, że za jakiś czas go poprawią.
UsuńCo do mojego detektywistycznego zmysłu, to wyczulił się on podczas fanatycznego wręcz oglądania wszelakich filmów i seriali kryminalno-detektywistycznych, a nie powiem, żeby taka praca mnie nie interesowała. Kto wie, co mnie jeszcze w życiu spotka ;)
OdpowiedzUsuńOczywiście postąpiłaś, jak powinnaś, i niby jest to zupełnie oczywiste, ale... wcale takie oczywiste nie jest dla wielu osób, więc tym bardziej - brawo, Klaudio!
OdpowiedzUsuńSzczerze mówiąc na kancelarię to ja bym też nie wpadła:D Choć u nas to pewnie i tak by nikogo nie znaleźli, nie wiem czy w ogóle mają jakiś spis, jak potrzebowałam zaświadczenie to nawet nie sprawdzili czy na pewno tu byłam chrzczona tylko po prostu je wystawili.
OdpowiedzUsuńW parafii mojej kuzynki (mamy mojego chrześniaka) jak mój chrześniak miał 6 lat to poszła do kancelarii po jakieś tam zaświadczenie to się dowiedziała, że nie przyjmuje kolędy(a przyjmuje:D) i że nie ma wpisanego żadnego dziecka, a w tej parafii było chrzczone 6 lat wcześniej ;) Co lepsze jej mąż ma oddzielną kartę i już dziecko ma:D
Ola