czwartek, 6 września 2012

Backend.

Że tak pozwolę sobie stworzyć taki oto neologizm!

Dziś jestem pierwszy dzień na zasłużonym urlopie. Urlopie, po którym dowiem się, czy dostanę pracę w mojej dotychczasowej firmie, czy też nie. Oczywiście nie siedzę i nie czekam z założonymi rękoma na rozwój wypadków, tylko wzięłam sprawy w swoje ręce i już jutro wybieram się na rozmowę kwalifikacyjną na stanowisko, które co prawda mi nie odpowiada, ale nikt mi przynajmniej nie powie, że nic nie robię.

Z uwagi na fakt, że mogłam spędzić ten dzień w domu, postanowiłam zrobić niespodziankę rodzicom i przygotować obiad, którego do tej pory nie robiłam. Mogłabym rozpisać konkurs na pytanie: "Czego też niedzisiejsza do tej pory nie gotowała?" i idę o zakład, że żadna z Was by nie trafiła (chociaż oczywiście mogę się mylić), bo tak naprawdę może być to wszystko! Ale postanowiłam zrobić... naleśniki. Prawdziwe naleśniki! Z serem i z dżemem. I powiem Wam, że nie sądziłam, że podczas smażenia naleśników można się tak zdenerwować (pierwsze cztery bowiem poszły na zmarnowanie), bo... a to za dużo tłuszczu, a to znowu za mało, a to się przykleiło, a to się znowu patelnia zsunęła z palnika. Generalnie było zabawnie. Ale od piątego zaczęły mi wychodzić - całe szczęście, bo byłam gotowa już wyjść sama z siebie ;)

Czeka mnie weekend pełen pieczenia. Moja mama ma w niedzielę urodziny i oficjalnie zabroniłam jej kupowania ciast, jednocześnie oferując swoją gotowość piekarniczo-cukierniczą ;) W planie jest sprawdzony placek ze śliwkami i niesprawdzony biszkopt z galaretką i brzoskwinią - w razie niepowodzenia tego drugiego ciasta, zaopatrzyłam się też w składniki na murzynka. Właśnie sobie przypomniałam, że muszę dokupić jedną blachę do pieczenia.

Jak widać, na blogu nowy lay out. Początkowo byłam do niego sceptycznie nastawiona, ale z każdym dniem podoba mi się coraz bardziej, a jakby co, to przecież zawsze mogę wrócić do poprzedniego ;)

Miłego weekendu :)

3 komentarze:

  1. Ja na szczęście mam patelnię teflonową i praktycznie w ogóle nie daję tłuszczu i jest ok (można dać też do ciasta i ma się z głowy smarowanie patelni), bo chyba bym to rzuciła w diabły jak by mi nie wychodziły ;) (szczególnie z Babcią nad głową, bo u mnie nie da się być samemu w domu;) )
    Czasami zapiekam też naleśniki potem w piekarniku-polecam ;) Albo dodaję kakao do ciasta i są czekoladowe.

    Fajnie, że lubisz gotować, bo to najważniejsze by to robić z przyjemnością :)
    U mnie od pieczenia ciast jest mama-ona jak już robi to co najmniej z 5, bo nie lubi czekać więc jak się piecze jedno to robi drugie, jak tu robi masę to inne się piecze itd. :D

    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam teflonową (fakt, trochę już zdartą, ale jednak teflonową) i też dodałam oleju do ciasta i nic to nie dało :P

      Usuń
    2. Zdarty teflon traci niestety swoje właściwości. (jest też podobno niebezpieczny dla zdrowia, ale to już nie wiem)
      Ja tylko smaruję pędzelkiem patelnię i kilka naleśników smażę i nigdy się nie spaliły ani nie przykleiły. Może jednak od patelni zależy? Ja tylko patelnie z Tefala lubię i odkąd jedną kupiliśmy kupujemy tylko te ;)

      Ola

      Usuń