Nie ma się co oszukiwać.
Piątki na "bezrobociu"* są najgorsze, bo wiesz, że jutro weekend, a tak naprawdę nie będzie on się niczym różnił od pozostałych dni tygodnia.
Ogólnie jestem w złym nastroju. I przedwczorajsze zakupy tylko chwilowo poprawiły mój wisielczy humor. Poza tym zbliżają się moje urodziny, a w ich okolicy zawsze mam zniżkowe poczucie własnej wartości. Ech... koniec marudzenia.
*pozwalam sobie na pisanie tego wyrazu jeszcze w nawiasie, bo dopiero na początku przyszłego tygodnia dowiem się, czy tak naprawdę jestem już bezrobotna, czy jednak mam pracę
PS Śnieżka jest marki FIAT :)
bądź dobrej myśli !!! Na pewno będziesz dalej pracującą kobietą, a nie bezrobotną!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i zapraszam do siebie:
http://sarenkowa.blogspot.com/
Ja niestety lubię stan bezrobocia (niestety, bo wiem, że tak być nie powinno ;)), nawet bardzo, choć oczywiście szukam pracy tylko bez skutków:/
OdpowiedzUsuńAlbo nie mam doświadczenia, albo za duże wykształcenie (!), albo za krótko jestem bezrobotna.
Ale jakoś mi wesoło.
Przytulam wirtualnie. Don't worry, be happy ;)
Ola