Zaniedbałam bloga. Zaniedbałam pisanie. Ale chyba przede wszystkim zaniedbałam siebie.
Kiedyś pisanie tutaj było potrzebą. Jedną z wielu do spełnienia. Oczyszczało mnie. Pozwalało spojrzeć na pewne rzeczy z perspektywy czytelnika. Wiele razy czytałam swoje wpisy i wyciągałam z nich wnioski na przyszłość. Ile takich konstruktywnych wniosków udało mi się wyciągnąć? A ile z nich udało mi się przekuć na działanie, które pomogło mi się zmienić? To pozostanie moją tajemnicą.
Obecność w sieci i pisanie bloga jest idealną formą dla uwolnienia mojej osobowości, którą sama określam jako ekstrawertyczny introwertyk. Minęło bardzo dużo czasu - myślę, że około 10 lat, odkąd założyłam swojego pierwszego bloga, ale już wtedy wiedziałam, że to jest dobre miejsce dla mnie. W miarę szybko do mnie dotarło, że mój blog nie może być miejscem dostępnym dla moich najbliższych znajomych. I to nie dlatego, że chciałabym o nich pisać. Nie. Po prostu chciałam móc napisać coś, co leży mi na sercu, a niekoniecznie pochwalić się tym wśród znajomych.
To, że nie piszę, nie wynika z tego, że nie mam na to czasu (chociaż z nim akurat krucho, ale dwa razy w tygodniu dałoby radę wygospodarować pół godziny). Nie wynika też z tego, że straciłam ochotę na pisanie. Raczej przyczyna leży w tym, że u mnie zieje nudą. Nic się nie zmienia. Konstans. Nie ma się czym dzielić ze światem. Nikt nie chciałby czytać o nudzie ;)
A może się mylę?
No, jesteś!!! :)
OdpowiedzUsuńJa tam bardzo chętnie poczytałabym, co u Ciebie słychać. Nawet gdyby miało "ziać nudą".
Zresztą myślę, że "zieje" poniekąd u każdego, bo rzadko kiedy (może na szczęście) zdarzają się w życiu niesamowite zwroty akcji.
Więc, jeśli tylko Ci się chce, to pisz. Sprawisz tym - nie tylko mnie - wiele radości:)))
Ja tam mogę i nudę czytać ;) Mi aktualnie noga w gipsie dostarcza wielu atrakcji:P
OdpowiedzUsuńOla
kochana, nuda to pojecie bardzo względne. I to ,że dla ciebie coś jest nudne to nie znaczy , że dla potencjalnego czytelnika takie będzie. Pisz pisz :))
OdpowiedzUsuń