Zaczęło się od tego, że tuż po północy obudził mnie spadający z łóżka laptop (zasnęłam w trakcie oglądania filmu). Później już wszystko potoczyło się samo. Lawina smutków, nieszczęść i depresji. Naprawdę, cieszę się, że ten dzień się kończy. Dziś cały dzień myślałam tylko o tym, kiedy w końcu będę mogła na spokojnie wybrać mój zaległy za zeszły rok urlop.
I jeszcze się potwierdziło: 20 stycznia 2014 - najbardziej depresyjny dzień roku
Hope your blue monday was better than mine!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz