Nie ma się co oszukiwać.
Mimo że wielu było przeciw.
Niewielu jej chciało.
Ale w końcu przyszła.
Zima, bo o niej mowa, zaszczyciła nas w momencie, kiedy wszyscy już w nią zwątpili.
Jako, że ja i zima nie żyjemy w symbiozie postanowiłam zrobić jej na przekór i dziś po pracy upiekłam genialne (ta skromność, wiem, wiem) babeczki truskawkowe.
Mrożone truskawki może same w sobie nie są zbyt wykwintne, ale po zmiksowaniu smakują równie dobrze, jak najprawdziwsze truskawki. Muszę teraz szybko spisać składniki, bo oczywiście dodawałam wszystkiego według własnego uznania i pewnie już jutro nie będę pamiętać, ile czego i jak ;)
A Wy? Jak walczycie z zimą? :)
Spisuj tam spisuj ten przepis i podziel się. Bo choć ja tam taką umiarkowaną zimę nawet lubię - zazwyczaj jednak dopiero od chwili gdy już jestem na zewnątrz, bo na samą myśl o ubieraniu się, smarowaniu kremami i takimi tam to niekoniecznie - to akurat ciachami z truskawkami nie pogardzę :)
OdpowiedzUsuńWychodzę jak najmniej ;) Na szczęście nie ma śniegu (no dziś lekko sypnęło), ale wszędzie lód(no i mróz). Jak tydzień temu zaczął padać deszcz w wielki mróz to nie zwiastowało to niczego dobrego... Jeszcze chyba nigdy nie miałam takiego lodowiska na podwórko.
OdpowiedzUsuńNienawidzę zimy.
Ola
P.S. Podziel się przepisem :) Robiłam czekoladowe, bananowe, marchewkowe, ale truskawkowych, choć truskawki uwielbiam jeszcze nie :)