Byłam.
Zagrałam.
I zagram na pewno jeszcze nie raz, ale...
ale najpierw muszę pozbyć się zakwasów!
(A co chwila odkrywam jakiś nowy mięsień, o którego istnieniu do tej pory pojęcia nie miałam)
Po 10 minutach na korcie czułam już zmęczenie materiału, a to był dopiero początek.
Niemniej gra naprawdę fajna.
Poszłam ze znajomym, który już kiedyś grał i wyjaśnił mi wszystko, co i jak.
Był dla mnie bardzo łaskawym instruktorem i dał czas na spokojne wdrożenie.
Zdecydowanie polecam! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz