piątek, 7 października 2011

Jestem chora.

Na zewnątrz chłodniej. W mieszkaniu grzeją. Nie wiem, co za idiota wymyślił brak regulacji ogrzewania na grzejnikach! Głowa mi pęka, z nosa cieknie, oczy łzawią. Najchętniej bym przeleżała ten dzień w łóżku, ale nie mogę, bo przecież w pokoju jest taki upał, że jak jeszcze miałabym się przykryć kołdrą, to już w ogóle bym miała saunę za darmo (a bez kołderki, to się leżeć przecież nie da!). Siedzę więc przy otwartym oknie, popijam gorącą herbatę z dżemem malinowym (jak mnie nauczyła poprzednia współlokatorka - dżem malinowy to aspiryna w czystej postaci!) i zabieram się za lekturę książki, bo co innego robić w taki dzień?

2 komentarze: