czwartek, 13 października 2011

Jestem zirytowana.

Od kilku dni chodzę nabuzowana. Wszystko mnie drażni, wkurza, irytuje.

Z rodzicami włącznie, a właściwie na czele!

Przyjechałam dziś do domu na kilka dni i już zdążyli mnie dwa razy wyprowadzić z równowagi. Tak, tak. Wiem. Na rodziców to nie wypada. Ale oni chyba naprawdę zapominają, że jestem już dorosła i mogę podejmować suwerenne decyzje, za które odpowiedzialność ponosić będę ja i tylko ja. To, że nadal widzą we mnie przede wszystkim córkę-bałaganiarę, wcale a wcale mi nie pomaga.

4 komentarze:

  1. Och, doskonale rozumiem "wnerwa". Ostatnio razem z mężem spędziliśmy noc u moich rodziców i... długo to się nie powtórzy ;)
    Głowa do góry i w chmury!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmmm... no cóż... Jakiś rok, dwa temu odkryłam, że już wyrosłam z tej irytacji... Może wreszcie jestem po prostu dorosła ;-)

    Maciejka

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję Maciejko, że ja też w końcu z niej wyrosnę, bo jak się patrzy z perspektywy czasu na tą swoją własną irytację na innych, to aż przykro się do niej przyznawać.

    OdpowiedzUsuń