niedziela, 20 listopada 2011

Zapach pierników.

W mieszkaniu unosi się goździkowo-rumowy zapach pierników. Robi się powoli świątecznie. Zwykle pierwsza partia pierników rusza w pierwszą lub drugą niedzielę adwentu. W tym roku wypadnie mi jednak wyjątkowo wiele osób do obdarowania piernikami własnej roboty, dlatego zaczęłyśmy z mamą piec już dziś. Do pieca poszły cztery blachy, około 150 pierniczków, które teraz będą leżakować w puszkach i stopniowo, stopniowo mięknąć, do czasu aż będą na tyle dorosłe, by móc je udekorować polewami, posypkami, lukrami i innymi cudeńkami :)




6 komentarzy:

  1. Niesamowity zwyczaj odarowywania piernikami :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pysznie wygladaja, takie smakowite

    OdpowiedzUsuń
  3. Się okaże, czy takie smakowite też będą ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pozwolę sobie zakrzyknąć - PRZEPIS!!! Proszę! Ja robię według jednego i tego samego od lat, i raz wychodzą pyszne, raz twarde jak chleb krasnoludów, raz miękną po kilku tygodniach, raz wręcz przeciwnie... Potrzebuje czegoś sprawdzonego!

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie nigdy się nie robiło pierniczków więc nie tęsknię za zapachem. Poza tym chyba bym zjadła je póki chrupiące ;)

    Ola

    OdpowiedzUsuń