I nie oznacza to tego, co zwyczajowo oznaczać powinno.
Kilka dni temu zostałam zaproszona na ślub (z weselem). Będzie to ósmy ślub i trzecie wesele, które odwiedzę w przeciągu 13 miesięcy. Kolejna para w moim wieku zakłada rodzinę. Ślubuje miłość i wierność na wieki wobec siebie i w obecności Boga. A gdzie ja jestem? Nawet nie stoję u progu związku. Nie rozglądam się usilnie za potencjalnym partnerem (wbrew temu, co ostatnio opisywałam na blogu). I wiem, że pisałam, że lubię moje bycie singlem (jak to się popularnie mówi teraz), ale też chcę kiedyś (fajnie byłoby jeszcze przed trzydziestką) wziąć ślub (w kościele pełnym ludzi), urodzić dzieci (co najmniej dwójkę, a najlepiej bliźnięta dwujajowe), po prostu nie być samotnym. Samotność jest dla mnie TYM CZYMŚ, czego najbardziej się w życiu boję. I nie chodzi tu nawet o samotność jako brak partnera życiowego, a o samotność w ogóle.
Ja chyba za dużo planuję, a za mało działam.
Zdecydowanie tak.
Ja chyba za dużo planuję, a za mało działam.
Zdecydowanie tak.
Nie myśl za dużo bo wyłysiejesz-wiem coś o tym ;)
OdpowiedzUsuńTeż się tego boję i też mam podobne pomysły na życie ze ślubem przed 30tką ;) Bliźniaki też bym mogła mieć-przynajmniej ciąża jedna, a dzieci dwójka ;)
Co ma być to będzie. Na razie i tak krążę pomiędzy Poznaniem, Koninem i Warszawą gdzie mam bliskich znajomych(jednego bardziej bliskiego, ale ci...). Problem, że nie chcę mieszkać w wielkiej Warszawie, ale przeprowadzka może mogłaby zmienić mój status. Nie chcę wybierać.
To się wygadałam(wypisałam w zasadzie:P).
Chyba za dużo myślę, niby się nie stresuję, a organizm wie swoje ;)
Ola
A co do ślubów, bo tak w sumie zeszłam z tematu. U mnie 3/4 ludzi z roku z poprzedniej uczelni już wyszło za mąż/ożeniło się, ale z bliższych mi znajomych to w zasadzie tylko 2 osoby. Na nowej uczelni trzymam się z dziewczynami, z których w sumie żadna nikogo nie ma. Jakoś tak się złożyło całkiem przypadkowo.
OdpowiedzUsuńOla
znajdziesz swoja druga polowke, nawet nie zauwazysz kiedy. Tez tak kiedys myslalam i mialam podobne obawy jak Ty... a 3 tygodnie pozniej pojawil sie w moim zyciu B. :))) i jak widac zostal w nim juz na stale ;)
OdpowiedzUsuńProsty i piękny plan. Trzymamy mocno kciuki żeby się udał. Ale może jednak bez bliźniaków. Donosić, urodzić i ogarnąć parkę to naprawdę ciężka harówka.
OdpowiedzUsuń