Znalazłam idealną ofertę pracy. W firmie. W branży, która mnie interesuje. W kontaktach zagranicznych z językiem niemieckim i szwedzkim. Połączenie moich marzeń. HR i języki. Wszystko idealnie. Nie trzeba mieć doświadczenia, ani studiów z zarządzania. I nawet zaprosili mnie na proces rekrutacyjny.
(gdzieś więc musi być haczyk... i oto, jak na zawołanie, pojawia się przysłowiowe "ale")
Ale za wcześnie! Gdyby to był maj, albo chociaż kwiecień. A ja tu jestem ograniczona przez moje aktualne studia. Ech, wiedziałam, że trzeba brać IOSa na ten semestr.
Pocieszające jest to, że bardzo miła pani przez telefon prosiła mnie o kontakt, kiedy już będę dyspozycyjna :) Tak więc... uprasza się o trzymanie kciuków! :)
bedziemy trzymac :)
OdpowiedzUsuńNo właśnie zawsze to "ale"...
OdpowiedzUsuńAle może jednak coś z tego wyniknie :-)
Do mojego kolegi zadzwonili tydzień temu mówiąc "Rok temu w styczniu przysłał Pan nam CV, czy nadal jest Pan zainteresowany?" :D Tak więc jak po roku się odzywają to i za 2 miesiące jest szansa ;)
OdpowiedzUsuńTrzymam kciuki :)
Ola
Na prawdę ciekawa oferta. Może mogłabyś się jeszcze zastanowić i jakoś to tak zorganizować, by móc zacząć tak fantastyczną pracę? Sama wspomniałaś, że to tylko kwestia kilku miesięcy. Szkoda by było gdyby taka okazja przeszłą Ci koło nosa, a wiemy wszyscy jak ciężko jest z pracą w dzisiejszych czasach. Tym bardziej z ofertami, które nas naprawdę interesują. Z doświadczenia wiem, że jak się chce to można pogodzić pracę ze studiami. A jeśli dzwonili do Ciebie teraz to znaczy, że potrzebują kogoś teraz, za kilka miesięcy być może już nie będą kogoś chcieli. Tak więc polecam się mocno zastanowić bo może to jest jedna z życiowych szans ;)
OdpowiedzUsuńDa się pogodzić pracę ze studiami, ale jeśli są w miarę blisko siebie, a tą firmę i moje obecne miejsce pobytu dzieli około 200 km. A firma otwiera nową filię, więc jest duża szansa, że jednak będą kogoś potrzebować.
UsuńNo to super. Trzymam więc kciuki za pozytywny rozwój spraw :)
Usuń