Uczę się właśnie na zajęcia o tajemniczej nazwie komunikacja interkulturowa, na których każdy prowadzący robi to, na co aktualnie ma ochotę. Nasza obecna umiłowała sobie temat motywów bajkowych w kulturze europejskiej. I nie byłoby to takie złe nawet, gdyby nie fakt, że zasypuje nas naukowymi tekstami o bajkach, a z każdego wynika to samo.
Zauważcie, że bohater z bajki nigdy, ale to nigdy(!) nie uczy się ani na swoich własnych, ani na cudzych błędach. I ja właśnie jestem takim bajkowym bohaterem. Wiem, od dawien dawna, że nie można mi jeść czekolady. Nie można i już. Ale co jeśli przyjdzie mi ochota na gorącą czekoladę? Wtedy idę do sklepu, kupuję mleko, śmietanę i gorzką czekoladę. Zabieram się do roboty. Jak zwykle wychodzą grudki po śmietanie*, więc przecedzam ze trzy razy przez sitko. Wypijam. A dwie godziny później już się wkurzam, że pojawiają się wypryski na twarzy :/
Nie uczę się na swoich błędach, oj nie. A powinnam!
*no, bo jak mają nie wyjść, jak same dobrze wiecie, że dopóki patrzysz na garnek z mlekiem, choćby i dwadzieścia minut bez przerwy, to się nie zagotuje, ale jak odwrócisz głowę na trzy sekundy, to jest już po wszystkim?
Ja od paru lat nie mogę jeść truskawek, bo mnie wszystko swędzi(szczególnie stopy, dłonie i nogi, ale i twarz obsypuje jak jem bezkarnie). Ale że lubię wszystko co truskawkowe(jogurty, cukierki, czekoladę itp.) to zjadam, łykam wieczorem tabletkę na alergię i gotowe:D I mam w nosie alergię i już ;)
OdpowiedzUsuńOla
A u mnie to właściwie nie jest alergia, tylko czekolada działa na mnie wybitnie pryszczogennie, jak chyba na nikogo innego :/
UsuńA Twoją miłość do truskawek podzielam :D i podziwiam Twoje dla nich poświęcenie ;)
Się nie poświęcam tylko jadam ile chcę:D Ale Zyrtec łykam już codziennie po prostu, bo nie wiem czy i inne rzeczy już mnie też nie uczulają z jedzenia. A tak to nie mam objawów i jest dobrze.
UsuńOla
No, ale bierzesz ten Zyrtec i to według mnie jest poświęcenie, bo mogłabyś nie brać.
UsuńMoja koleżanka ma niby uczulenie na orzechy i brzoskwinie, tzn. polega to na tym, że robi jej się na języku taka mała krostka i tylko tyle, nawet jej to nie boli za bardzo i ona na to też bierze tabletki. Jak mi o tym powiedziała, to po głębszym zastanowieniu doszłam do wniosku, że mnie się też na języku coś robi po orzechach, ale stwierdziłam, że jestem w stanie to przeżyć i nie biorę nic na to. Głównie z tego względu, że nie lubię się faszerować tabletkami :P
Na języku też mi się czasem coś robi, ale nigdy nie powiązałam tego z konkretnym jedzeniem i możliwością uczulenia na to ;) Też bym na to tabletek nie brała:D
UsuńSwędzenie jestem jeszcze w stanie znieść (choć przez sen się też drapałam i potem miałam strupy na nogach), ale niestety jak nie biorę leków to wychodzi mi taka kasza na twarzy i generalnie potem strasznie ciężko sprawić by to "zawróciło", że tak powiem. Więc wolę już brać tabletki skoro widzę, że pomagają.
Ola
To jak przygotowujesz tą czekoladę to dopiero poświęcenie :) ja bym kupił w proszku hehe a najlepsza jest z automatu !! :)
OdpowiedzUsuńja za każdym razem nie moge dopilnować mleka... nawet w mikrofalówce mi wykipi ! :)
OdpowiedzUsuń