wtorek, 13 marca 2012

Natten med Stieg.*

Wczoraj odwołano mi zajęcia w pracy. Miałam więc wolne popołudnie, które postanowiłam spożytkować literacko.

Sięgnęłam po pierwszy tom sagi Millennium Stiega Larssona, bo ostatnio trochę zapuściłam się w czytaniu. Otwarłam na stronie 405 i zagłębiłam się w lekturę.

O ile powieść do tej pory była po prostu nadzwyczaj interesująca, to mogę powiedzieć, że od tego momentu stała się nie tyle wciągająca, co hipnotyzująca. Mój plan czytania jednego rozdziału dziennie wziął w łeb - wczorajszego popołudnia było dla mnie jasne, że nie zasnę dopóki nie skończę.

I skończyłam. O czwartej nad ranem.
(i tak w temacie)

A o ósmej trzydzieści obudził mnie telefon szefowej.

*Noc ze Stiegiem

4 komentarze:

  1. Nie strasz, ja jestem jeszcze przed 100 stroną i też podczas nocnego czytania nie mogę się opanować by w końcu odłożyć książkę;) Aż boję się zagłębiać dalej, bo zapomnę o reszcie świata;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak do 300 jest spokojnie, po 300 zaczyna się rozkręcać, a później nie można się oderwać. Pod koniec trochę stopuje, ale wciąż jest ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Och i ach, ja już doczekać się pod kątem lekturowym zwolnienia od pracy, kiedy to będę do góry rosnącym brzuszkiem leżała i czytała i czytała, z przerwami na ogarnięcie mieszkania i upichcenia obiadku :P Oby do 01 kwietnia... Zatem Twoje zaczytanie jest dla mnie jak najbardziej zrozumiałe. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj tak, znam to z autopsji :)) Mnie ta hipnoza trzyma do dziś :)

    OdpowiedzUsuń