Nadeszło przesilenie. Nie jestem znużona, zdekoncentrowana, ani osłabiona. Może jedynie trochę senna [no, w końcu (wio)sennie!]. Jeśli jakaś część mnie odczuwa wiosenne przesilenie to są to moje wargi, które standardowo (dwa, trzy razy w roku) muszą przez tydzień dawać mi o sobie znać. Marzec, obok września i listopada, należy do tych miesięcy, kiedy pieką niemiłosiernie. Zużywam nieograniczone ilości maści witaminowej, by choć przez chwilę poczuć ulgę.
W tym roku na wiosenne przesilenie zastosowałam dodatkowo... przemeblowanie :) I tak od najbliższego poniedziałku we Wrocławiu będę spać pod inną ścianą.
Miły snów. Napisz proszę co się śniło na "nowym miejscu" :-)
OdpowiedzUsuńMaciejka
No tak to juz jest... trzeba przecierpieć swoje. A co do przemeblowania to super pomysł, zmiany sa wszystkim potrzebne od czasu do czasu :)) Zwłaszcza wiosną :)
OdpowiedzUsuńJa nie lubię zmian choć czasem bym i może coś przemeblowała gdyby tylko było jak:D U mnie dziś lato w pełni, aż tak ciepło wiosną nie bywa:D
OdpowiedzUsuńOla
Przemeblowania czasami są wskazane. Tak samo, jak porządki (a ile rzeczy udało się znaleźć pod moim łóżkiem ostatnio (; ). Ja na przesilenie stosuję "mycie okien". Skutecznie poprawia mi humor.
OdpowiedzUsuńPróbowałaś smarować wargi miodem? Dla mnie niezawodny lek.
Słyszałam, że miód pomaga, ale wolę nie ryzykować, bo kiedyś byłam uczulona na miód i do teraz mam jakąś taką awersję do tego specyfiku :)
Usuń