poniedziałek, 19 marca 2012

Zaczytana.

Rozczytałam się ostatnimi czasy. I to dość porządnie. Kiedy skończyłam romansować ze Stiegem, to postanowiłam zrobić sobie małą przerwę na inną książkę, żeby móc rozłożyć w czasie delektowanie się trylogią. A poza tym, zanim zacznę czytać kolejny tom, chciałabym obejrzeć - zgodnie z planem - film do tej części, którą przeczytałam, a na to przyjdzie czas, myślę, dopiero w przyszły weekend.

Kiedyś nie rozumiałam, jak można czytać kilka książek jednocześnie. A teraz już wiem, bo aktualnie czytam dwie na raz.

Pierwsza, po którą sięgnęłam to "Dziecioodporna" Emily Giffin, bo leży i czeka na mnie już od stycznia. Teraz czas na małą reklamę książek Emily Giffin. Polecam wszystkim kobietom. "Dziecioodporna" to czwarta książka tej autorki, którą czytam. Pierwsza, czyli "Sto dni po ślubie", wpadła mi w ręce zupełnym przypadkiem, w okolicach maja lub czerwca ubiegłego roku. Pochłonęłam ją w zastraszająco szybkim tempie, jak na mnie i na dość małą czcionkę. Sposób patrzenia na bohaterów w powieściach Emily Giffin zmienia się z każdym kolejnym rozdziałem, akapitem i zdaniem. Zaobserwowałam to właśnie podczas lektury tej pierwszej pozycji. Na samym początku wyrobiłam sobie opinię na temat poszczególnych bohaterów i sytuacji. I byłam przekonana, że zostanie tak już do końca. Jednak w trakcie czytania moje nastawienie się zmieniało. To samo zjawisko zaobserwowałam podczas lektury drugiej książki, po którą zaintrygowana sięgnęłam. "Coś pożyczonego", na podstawie której powstał film "Pożyczony narzeczony" (swoją drogą, nie oddaje w pełni tego, o czym jest książka), to pierwsza część dwutomowej historii, której kontynuacją jest "Coś niebieskiego". Ta trzecia podobała mi się najmniej. Głównie dlatego, ponieważ bohaterką tej książki jest antybohaterka poprzedniej, do której po lekturze pierwszej byłam strasznie negatywnie nastawiona. Niemniej polecam wszystkie trzy, nie tylko ze względu na fabułę, ale zwłaszcza na sposób konstruowania akcji i narracji przez autorkę. Z relacji mojej koleżanki, która przeczytała już wszystkie cztery, wiem, że nie należy czytać "Dziecioodpornej" przed "Coś niebieskiego", ponieważ zdradza zakończenie tej drugiej.

Drugą, którą aktualnie czytam są "Igrzyska śmierci". Tak, te same, do których osławione zwiastuny można oglądać od jakiegoś czasu w telewizji i w internecie. A sięgnęłam po nie, ponieważ będąc w kinie na BIG LOVE widziałam zwiastun i E. zaraz po nim zapytała mnie: Może byśmy na to poszły?. No, a że ja jestem dobrą przyjaciółką, to się zgodziłam, w dużej mierze też dlatego, że i mnie zwiastun zaciekawił. Film wchodzi do kin 23 marca, nie wiadomo jak długo w nich pobędzie, więc z czytaniem muszę się sprężyć, ale w żadnym wypadku nie będzie to problem, bo mimo że szczęśliwą posiadaczką tej książki jestem dopiero od sobotniego popołudnia, to mam za sobą już 2/3 i podejrzewam, że najpóźniej do jutra skończę ją czytać. Wciąga. I to bardzo :) A rozważając jej fabułę, mimo że jest bardzo futurystyczna, dochodzę do wniosku, że tak naprawdę to jest opis naszego świata, bez wszelkich upiększeń, w zamian za to z wyostrzeniem pewnych sytuacji i zjawisk. I to przeraża.

9 komentarzy:

  1. Ale fajnie, że opisałaś książki, które czytasz:) Ostatnio, czując większą chęć niż zazwyczaj do czytania, zastanawiałam się po jaką książkę sięgnąć. Moi znajomi nie mieli konkretnych propozycji więc po prostu poszłam do Empika i wybrałam 1 tom Larssona. Wiem, że to dobry wybór, ale już któryś raz słyszę o książkach Griffin i też zamierzam się za nie zabrać kiedy skończę Millenium. A opinie bliskich i znajomych bloggerek są dla mnie bardzo cenne. Zatem dziękuję za tą notkę. Skorzystam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam kolejność, w której ja czytałam: "Sto dni po ślubie", "Coś pożyczonego", "Coś niebieskiego" i "Dziecioodporną" na końcu :) jeszcze jest "Siedem lat później", ale czekam na wydanie kieszonkowe, bo szkoda mi kasy na regularne wydawnictwo, bo to wydatek niemały, a kieszonkowe są w przyzwoitych cenach :)

      Usuń
    2. Ojej, to ja jakaś zacofana chyba jestem, bo o takich nie słyszałam. ;) Czy można je dostać też w normalnych księgarniach? Np w Empiku? Jaka jest różnica cenowa?

      Usuń
    3. W Empiku można jak najbardziej - jest nawet specjalna półka z wydaniami kieszonkowymi (przynajmniej we Wrocławiu, bo w Katowicach się nie przyglądałam, ale podejrzewam, że w większości Empików się znajdzie). A jakby nie było to można zamówić na empik.com i odbierasz w punkcie info w wybranym przez Ciebie Empiku. Ja kupuję kieszonkowe wydania głównie ze względu na cenę. Te książki kupiłam każdą za 9,90 zł, a cena normalnego wydania jest bodajże 29,90. Przymierzam się też do Alex Kavy w kieszonkowym wydaniu i te są chyba po 15,90 zł. Nie spotkałam się jeszcze z kieszonkowym wydaniem droższym niż 20 złotych. Minusem tych książek jest mała czcionka, ale póki widzę, to może takie czytać :p

      Usuń
    4. W takim razie dziękuję za sowite nakarmienie mnie takimi informacjami! :)Są naprawdę cenne. Myślę, że skorzystam w przyszłości. Pozdrawiam:)

      Usuń
  2. No proszę, kiedyś miałam ochotę kupić tą książkę "Dziecioodporna" ale nie wiedziałam czy będzie dobra... teraz zdecyduje się na nią na pewno :)) Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do tej to jeszcze nie mam wyrobionej opinii, bo "Igrzyska śmierci" zdominowały mój czas w całości, ale dziś rano je skończyłam i będę kontynuować czytanie "Dziecioodornej" :)

      Usuń
  3. Serii Pani Giffin jeszcze nie czytałam, ale słyszałam dużo pozytywnych opinii. Chyba czas się za to zabrać.

    Aktualnie rozwala mnie 'Alfabet mafii'. Przekroczyło granice mojej wyobraźni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam coś o tej książce, ale po szoku, jaki przeżyłam po obejrzeniu "Odwróconych", to na razie dystansuję się od takich tematów.

      Usuń