Gdybym miała podsumować lipiec, użyłabym słów: Działo się!
Oj, tak, zdecydowanie się działo.
Wczoraj skończył się mój kurs. Zakończyłam go z niesamowicie wysokim wynikiem (w efekcie końcowym z średnią obu testów 96%; wiedząc, że z pierwszego testu dostałam 92%, możecie łatwo wywnioskować, na ile procent napisałam test końcowy), biorąc pod uwagę fakt, że traktowałam angielski, jak całe zło tego świata. Nagle się okazało, że bardzo się pomyliłam. I już nie mogę się doczekać października, kiedy zacznie się kolejna edycja mojego kursu :) Ludzie też bardzo fajni - zabawni, z poczuciem humoru, przyjaźni, inteligentni - po prostu cud, miód i orzeszki.
Cały lipiec to też okres wyczekiwania na synka mojej przyjaciółki. W końcu, 12 dni po terminie, w jej imieniny, a dwa dni po urodzinach swojego taty, przyszedł na świat mały K., chociaż nie taki mały, bo ważył i mierzył sporo jak na noworodka, ale najważniejsze, że zdrowy :)
Tego samego dnia, kiedy nasze oczekiwanie na K. się zakończyło, byłam z E. na wycieczce w Pszczynie. Korzystając z jeszcze przysługującej nam ulgi studenckiej zwiedziłyśmy cały kompleks pałacowy (poza Gabinetem Miniatur, bo pani w kasie nam odradziła) wraz z parkiem.
Weekend pod tytułem Alice in Wonderland udał się. Było piłowanie listew na lustro, zbijanie ich gwoźdźmi, zakładanie folii aluminiowej doskonale imitującej taflę lustra. Dekorowanie piwnicy cytatami z Alicji. Były oczy wychodzące ze ściany. Drogowskazy mylące drogę. Ciasteczko "eat me" (cytrynowe, które popełniłam ja sama). Gąsienica z krzeseł i serpentyn. Flemingi z balonów. Był Biały Królik, Kot z Cheshire, Królowa Kier, Biała Królowa, Karta As Pik, Szalony Kapelusznik (w tej skromnej roli autorka tego bloga). Oraz oczywiście gwiazda wieczoru: sama Alicja. Poza tym obowiązkowo zadania do wykonania przez przyszłą Pannę Młodą, a w tym cała artyleria pytań i odpowiedzi, zadania kulinarne, macierzyńskie, kreatywne... Oprócz tego gra w "kim jestem?", no i wspomniane przeze mnie już Tabu - mistrzowska drużyna w składzie Ja, E. & M. :)
A dziś po raz pierwszy od miesiąca poszłam na mój jedyny, ulubiony pilates! :)
Mogłabym jeszcze napisać o moich wyczynach kulinarnych w weekendy - jak np. zapiekanka warzywno-drobiowa, ciasto bananowe, czy placek z rabarbarem, ale musicie mi wybaczyć, bo odpływam już.
Dobrej nocy! :)
Oj się działo!! :)) Gratulacje wyniku z testów, zdolna bestia z Ciebie! :))
OdpowiedzUsuńA dziękuję ;)
Usuń