Pojechałam na ślub do Krakowa, a wróciłam z moją pierwszą klasyczną "małą czarną". O, taką dokładnie:
![]() | |
| z orsay.com |
Ulewny dzień ślubu, mam nadzieję, będzie zwiastunem jedynie coraz bardziej pogodnych dni w życiu młodego małżeństwa :)
Liczę również na to, że przyszły weekend będzie o wiele bardziej słoneczny, ponieważ też wybieram się na ślub - tym razem już z weselem, na które zakupiłam wyżej zaprezentowaną sukienkę.
To znaczy na wesele wczorajszej pary młodej też dostałam zaproszenie, ale ze względów organizacyjnych ich wesele odbywa się dopiero w następny weekend, więc nie dam rady obskoczyć obu ;) Dziwne to, że wesele jest dopiero tydzień po ślubie - wiem. To bardzo skomplikowana historia, więc w skrócie zdradzę Wam tylko, że taki stan rzeczy wynikł z niechęci rodziców panny młodej do "pomysłu zamążpójścia w tak młodym wieku", w związku z czym nie aprobowali oni faktu ślubu w ogóle, więc wesela postanowili nie dofinansować, ale na obiad poślubny do restauracji młodych zaprosili. Na śmieszność zakrawał też fakt, że błogosławieństwo w pełnym makijażu, fryzurze, umundurowaniu obyło się w domu rodzinnym panny młodej (jedno z miast Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego), a później jechali dopiero do Krakowa. Nieprzyjemna historia generalnie, ale wszystkich ucieszył fakt, że jednak błogosławieństwo otrzymali i rodzice na ślubie się pojawili.

Faktycznie, dziwne te praktyki rodziców.
OdpowiedzUsuńA sukienka ładna, ale...jak dla mnie nie na wesele;) Założyłabym coś w innym kolorze;)
Ja tez, ale czas mnie goni, nie mam czasu isc do sklepu, a mam czerwone dodatki z zeszlego roku, a do czarnego wszystko pasuje ;) bo gdybym kupila inny kolor, musialabym tez zmienic dodatki.
Usuń/ niedzisiejsza, w przerwie w pracy ;)
Rzeczywiście dość niespotykane rozłączenie ślubu i wesela, oby zebrali jak najwięcej gości...
OdpowiedzUsuńA Ty kochana niezła szprycha będziesz w takiej sukience :)
fakt, strasznie to dziwne i ... glupie... :)
OdpowiedzUsuńBaw sie dobrze na weselu w ten weekend i pomysl sobie o mnie, ze ja tez tam swoje przezywam :))))
bede, bede pamietac, oczywiscie ;)
UsuńDziekuje :)
/niedzisiejsza
Ona jest z Orsaya? Kupiłam dokładnie taką samą jakieś 3 tygodnie temu ;) Tyle, że dla mnie to nie jest mała czarna (na szczęście), bo sięga mi prawie do kolana. Kupiłam ją, bo stwierdziłam, że warto mieć jakąś bardziej elegancką czarną sukienkę, choć jak znam życie założę ją dopiero na Wigilię:P
OdpowiedzUsuńOla
A mnie siega dokladnie tak, jak na tym zdjeciu ;) W ogole, to niezle bede wygladac, bo mam jedna noge troche pokiereszowana i posiniaczona, ale juz trudno :P
Usuń/ niedzisiejsza
Ano, na tym zdjęciu to też nie mała czarna:D Małe czarne u mnie miała połowa dziewczyn na balu i nie były takie długie:D Ale no ja się do takich nie mierzę, nogi za grube ;) A siniaków to też mam zawsze wszędzie pełno i przed balem to jednego korektorem potraktowałam pod rajstopami ;)
UsuńOla
A dla mnie taka dlugosc to wlasnie juz jest mala czarna.
Usuń/ niedzisiejsza
Super sukienka :) A co do przesądów, to sama nie wiem czy wierzyć czy nie... czasami się chyba sprawdzają, co?
OdpowiedzUsuńDziwna sytuacja, ale ważne, żeby życie im się dobrze ułożyło ;))
OdpowiedzUsuń