piątek, 5 października 2012

Już była w Poznaniu, już witała się z koziołkami...

Wizja dość pokaźnego zarobku na Międzynarodowych Targach Poznańskich w przyszłym tygodniu zniknęła jakieś trzy razy szybciej niż się pojawiła. Miałam pojechać w przyszłym tygodniu na Targi jako tłumacz. Miałam zarobić wciągu trzech dni trzy razy tyle pieniędzy, ile zarabiam w ciągu całego miesiąca mając trzy godziny korepetycji tygodniowo. I co? Ech... oczywiście, jak zwykle w ostatniej chwili, okazało się, że nic z tego nie wyjdzie, bo firma, "którą miałam tłumaczyć" zrezygnowała z wyjazdu na targi.

To naprawdę trzeba mieć niewiarygodne szczęście, żeby mieć takiego pecha, jak ja.

7 komentarzy:

  1. Ech...zawsze tak jest, że jak na coś się nastawimy to akurat stanie się coś, żeby to wszystko popsuć..;/ I najgorsze jest to, że w takiej sytuacji nic nie można zaradzić..Ale głowa do góry;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie tylko Ty masz takiego pecha. Ale mam nadzieję, że los nam to kiedyś wynagrodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też miałam już raz prawie pracę i nie ma. Takie czasy... Już mam pecha we wszystkim innym to to zwalam na cięcie kosztów, a nie na pecha:D Bo bym całkiem wyłysiała.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
  4. Może niebawem nadarzy się kolejna taka okazja ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochana nie płacz nad rozlanym mlekiem :) zobaczysz , że szczęście się za jakiś czas samo do ciebie uśmiechnie i zdarzy ci się super okazja na zarobienie paru groszy :))

    OdpowiedzUsuń
  6. No, najgorzej jak się człowiek na coś nastawi, a później lipa. Ale może będziesz miała jeszcze nie taką a lepszą okazję? :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Próbuj, na pewno jeszcze nie jedna firma będzie się o Ciebie starała... :) A targi też jeszcze będą :) Trzymam kciuki :)

    OdpowiedzUsuń