Wizja dość pokaźnego zarobku na Międzynarodowych Targach Poznańskich w przyszłym tygodniu zniknęła jakieś trzy razy szybciej niż się pojawiła. Miałam pojechać w przyszłym tygodniu na Targi jako tłumacz. Miałam zarobić wciągu trzech dni trzy razy tyle pieniędzy, ile zarabiam w ciągu całego miesiąca mając trzy godziny korepetycji tygodniowo. I co? Ech... oczywiście, jak zwykle w ostatniej chwili, okazało się, że nic z tego nie wyjdzie, bo firma, "którą miałam tłumaczyć" zrezygnowała z wyjazdu na targi.
To naprawdę trzeba mieć niewiarygodne szczęście, żeby mieć takiego pecha, jak ja.
Ech...zawsze tak jest, że jak na coś się nastawimy to akurat stanie się coś, żeby to wszystko popsuć..;/ I najgorsze jest to, że w takiej sytuacji nic nie można zaradzić..Ale głowa do góry;)
OdpowiedzUsuńNie tylko Ty masz takiego pecha. Ale mam nadzieję, że los nam to kiedyś wynagrodzi :)
OdpowiedzUsuńTeż miałam już raz prawie pracę i nie ma. Takie czasy... Już mam pecha we wszystkim innym to to zwalam na cięcie kosztów, a nie na pecha:D Bo bym całkiem wyłysiała.
OdpowiedzUsuńOla
Może niebawem nadarzy się kolejna taka okazja ;)
OdpowiedzUsuńKochana nie płacz nad rozlanym mlekiem :) zobaczysz , że szczęście się za jakiś czas samo do ciebie uśmiechnie i zdarzy ci się super okazja na zarobienie paru groszy :))
OdpowiedzUsuńNo, najgorzej jak się człowiek na coś nastawi, a później lipa. Ale może będziesz miała jeszcze nie taką a lepszą okazję? :-)
OdpowiedzUsuńPróbuj, na pewno jeszcze nie jedna firma będzie się o Ciebie starała... :) A targi też jeszcze będą :) Trzymam kciuki :)
OdpowiedzUsuń