...czyli o tym, co wynika z tego, kiedy masz za dużo czasu do myślenia.
Niedzisiejsza obroniła pracę magisterską. Świętowała dwa dni. A potem spakowała manele i zaczęła przeprowadzkę z Wrocławia do domu rodzinnego. Po powrocie zrobiła rewolucję w mieszkaniu pozbywając się staroci. Po kilku wolnych dniach czekała na nią praktyka. Wyczekiwana praktyka trwała trzy miesiące. To były trzy miesiące, podczas których nauczyła się wiele, a przy tym wykorzystała również to, czego nauczyła się na studiach. Wszystko, co dobre kiedyś się kończy. Po praktyce czekała na odpowiedź, najpierw do 20 września. Właściwie to czeka na nią nadal (do 16 października), ale już straciła nadzieję. Ale ja nie o tym chciałam.
W ciągu ostatniego miesiąca Niedzisiejsza odkryła kilka prawd o sobie:
Pierwsze Primo: Niedzisiejsza jest z pewnością zwierzęciem stadnym, żyjącym w stadach do czterech osobników. Osobniki te mogą wariować łącząc się w różne grupy i budować między sobą różne relacje - od przyjacielskich po te chwilowo za- i (pseudo)niena-wistne.
Drugie Primo: Niedzisiejsza z pewnością, kiedy już znajdzie pracę, będzie pracoholikiem, który po dwóch dniach wolnych od pracy będzie miał dość, po czterech dniach będzie wynajdował sobie różne zajęcia podobne do zadań w pracy, a po ośmiu dniach będzie wariował.
Trzecie Primo: Niedzisiejsza wcale nie jest gotowa na zaczynanie, a już tym bardziej budowanie jakiegokolwiek związku - zwłaszcza trwałego - i postanawia:
1. odwracać głowę, gdy widzi zakochane pary nachalnie obściskujące się na ulicy, w autobusie, czekając na windę w szkole językowej;
2. wyzbyć się uczucia zazdrości na myśl o szczęśliwie sparowanych, zaręczonych, zamężnych i dzieciatych koleżankach i kolegach.
Amen.
(Tak naprawdę notka miała wyglądać zupełnie inaczej i poruszać trochę inny problem, ale skoro wyszło, jak wyszło, to widocznie miało tak być)
No to gratulacje:-)
OdpowiedzUsuńCo do zaręczonych i zaślubionych to mnie też już to wszystko wkurza. W koło tylko się zaręczają i żenią, a ja stoję w miejscu..;/
Miejmy nadzieję, że i dla nas czas w końcu ruszy z miejsca :)
UsuńSpokojnie, na wszystko przyjdzie pora;) Choć pewnie już znudziłaś się wyczekiwaniami na to wszystko.
OdpowiedzUsuńCo do pracy - jak szukałam też miałam takie odczucia. Jednak praktyka trochę odbiegała od wyobrażeń. Słowem - jak już dostaniesz i popracujesz jakiś czas to zapał naturalnie, samoistnie przygaśnie. To zupełnie normalne.
Co do spraw sercowych - też rozumiem, bo kiedy byłam sama tak samo myślałam. I tu powiem, że dopóki kogoś nie znajdziesz (albo ktoś nie znajdzie Ciebie) tak będziesz myślała;) I to też normalnie;)
Ba! Powiem nawet tak - kiedy byłam już z M kilka lat marzyłam o zaręczynach, wszyscy wokoło mieli już pozamawiane daty ślubów, przygotowania pełną parą, a dla mnie czas też stał w miejscu. Oj, długo się naczekałam, ale w końcu ta chwila nastąpiła;)
Tak więc życzę Ci dużo cierpliwości;))
Wiesz, znudziłam się nie tyle wyczekiwaniem, co samą bezczynnością, bo czuję się trochę niepotrzebna - na szczęście mam korepetycje, więc jednak tak całkiem bezczynnie nie siedzę, ale po prostu martwię się, że jeśli szybko czegoś nie znajdę, to w ogóle już nie będzie chciało mi się szukać.
UsuńCo do sercowych, to nawet nie chce mi się szukać, bo dopóki nie poukładam sobie zawodowo w życiu nie będę umiała się skupić na innych aspektach.
Ja bardzo lubię bezrobocie dopóki mam oszczędności, mam co jeść i gdzie mieszkać. Moje zarobki to sprzedaż kosmetyków i sprzedaż na allegro (Mama się śmieje, że wyprzedam im cały dom, a na koniec ich;))
OdpowiedzUsuńOczywiście szukam pracy i bez skutku :( Od stycznia powinnam załapać się na jakiś staż, zawsze coś. Wcześniej nadzieje bledną. Choć na ostatnim szkoleniu w Urzędzie Pracy dowiedziałam się, że mogą zapłacić mi za podyplomówkę więc może uda mi się jeszcze w styczniu na jakąś załapać, za którą zapłaci mi państwo:D
Ale czasem mi się nudzi i sprzątam cały dom (mamy już chyba większość szafek wysprzątane ;)), i gotuje :) Spełniam się kulinarnie, czego na pewno nie chciało by mi się robić po 8 godzinach pracy. I to jest fajne. Choć praca tak bardzo potrzebna.
(U mnie lektorów szukają do szkoły językowej ;))
Ola
Hehe, mam jednak nadzieję, że rodzice, dziadkowie i Tosia nie trafią na aukcję w internecie ;)
UsuńO, widzisz staż jest zawsze jakimś rozwiązaniem. Życzę Ci, żeby się udało.
Sprzątanie też odkryłam na nowo - do tego stopnia mi się spodobało, że ostatnio kupiłam sobie "Perfekcyjną Panią Domu" ;)
U mnie też szukają lektorów, nawet kilka szkół w okolicy, ale jakoś jak im wysyłam CV to nie odpisują - podejrzewam, że po prostu budują sobie bazę z aplikacjami na przyszły rok.
Piękne podsumowanie... i postanowienia również, tylko do trzeciego primo... jak cię Amor ustrzeli... nie bedzie o nim pamiętać:) i dojrzejesz do związku natychmiastowo, ta choroba przenosi sie niestety kropelkowo:) Szczęścia... Pozdrawiam Asia
OdpowiedzUsuńNo i gitara :) Widocznie tak mialo być :)
OdpowiedzUsuń