Skutki stosowania oleju lnianego stały się widoczne. Do ideału oczywiście jeszcze daleko, ale totalna masakra została zahamowana. Po trzech tygodniach odkąd zaczęłam jeść olej i siemię lniane moja cera przede wszystkim nabrała całkiem przyjemnego kolorytu. Do tego stopnia, że ostatnio nawet odważyłam się wyjść w publiczne miejsce bez pomagania sobie podkładem. Inwazja wyskakujących nieprzyjemności na twarzy ograniczyła się do dwóch od czasu, gdy zaczęłam stosować olej - czyli jak wspomniałam trzech tygodni -, co jest naprawdę niezłym wynikiem, biorąc pod uwagę, że wcześniej w ciągu tygodnia miałam na twarzy co najmniej cztery nowe niespodzianki. Dodatkowo czuję, że wzmocniły się też moje włosy.
Jem go zazwyczaj z jogurtem, do którego dosypuję sobie dodatkowo jeszcze siemię lniane, ziarna słonecznika, płatki migdałów i żurawinę. W tym połączeniu jest naprawdę smaczny.
Na ten moment naprawdę polecam. No, ale nie zapeszam, bo wszystko jeszcze może się zdarzyć.
Tak więc... ciii!
Zdrowo i najważniejsze, że działa :)
OdpowiedzUsuńOla
No to super :) Może i jak zacznę stosować taka kurację... hmmm.... :)
OdpowiedzUsuńNa pewno nie zaszkodzi spróbować :)
UsuńSuper :)
OdpowiedzUsuń:0
OdpowiedzUsuń