niedziela, 10 marca 2013

Przygnieciona zaległościami.

Długo, oj naprawdę długo, zabierałam się do napisania tego. Do napisania właściwie czegokolwiek. Byle zdania. Kilku słów. Czuję się dokładnie tak, jak w tytule.


Za wcześnie pochwaliłam olej lniany. Od tygodnia stan mojej twarzy uległ znacznemu pogorszeniu. Jedni twierdzą, że to przez cykl, inni że przez nabiał, a ci, którzy chcą mnie pocieszyć mówią, że to etap oczyszczania. Postanowiłam nie czekać na to, co może się wydarzyć. Zapisałam się do dermatologa. Za dwa tygodnie. Oczywiście znając moje szczęście do tego czasu wszystko mi zniknie. Mam jednak nadzieję, że dostanę też skierowanie do alergologa.

Po przedłużeniu umowy w pracy wypisałam wniosek o kartę Multisport. I od marca mogę już w nieograniczony sposób korzystać z atrakcji sportowych. Nawet już miałam dwukrotne podejście do basenu. Jedno nieudane, a drugie udane połowicznie. Raz bowiem wybrałam się na basen, który był zamknięty. Tzn. był otwarty, ale dopiero od ósmej, a nie, tak jak myślałam, od szóstej. A było to w sobotę. (Tak, śmiało, można mnie żałować, że o tak nieludzkiej porze zerwałam się z łóżka). Niezniechęcona chwyciłam byka za rogi i poszłam na basen na szóstą w poniedziałek przed pracą. Zadowolona z siebie podaję pani w kasie kartę Multisport, pani przeciąga ją przez czytnik i... pi!pip! "Niestety, karta nieaktywna". Hmmm... "Czy chce Pani kupić normalny bilet?" Czy chcę?! Dwa razy jechałam na ten sam basen, dwa razy wstałam na szóstą i miałabym zapakować się do samochodu i tak po prostu pojechać do domu?! Pewnie, że chcę.

W pracy umożliwili nam lektoraty z angielskiego lub z francuskiego. Zapisałam się więc na francuski. O ósmej rano w środę. Co z tego, że co drugi tydzień mam na dziesiątą. Ten tydzień taki właśnie był. Przyjechałam na ósmą w środę. Nikogo z mojej grupy z francuskiego nie ma. Nie ma też lektora. Już wydało mi się to podejrzane. Podchodzę więc do mojego biurka, włączam komputer, otwieram pocztę i mail z harmonogramem lektoratów. No i co? I jest. Francuski, grupa początkująca, nawet jest tam moje nazwisko, na ósmą rano... w czwartek! Co?! Nie wierzę własnym oczom! Spokojnie... Poszłam na półtorej godziny na kawę, której przecież nie pijam, no ale poszłam i czytałam książkę (zupełnie nie w moim stylu, nie w moim guście, ale fajną). W czwartek kolejne podejście do lektoratu. Za pięć ósma w biurze. Jestem ja, są też ludzie z mojej grupy: jest i K., i jest P. Po chwili przychodzi też D., która mówi: "Dziś nie będzie lektoratu, bo lektor się rozchorował". Czwartek, kawa, książka...

Książki. Ostatnio czytałam głównie kryminały. Głównie skandynawskie. Przez przypadek dostałam bon -20% na książki do Empik'u. I ja miałabym go nie wykorzystać? Nigdy w życiu. Poszłam więc w któryś dzień po pracy. Chodziłam, szukałam, ale nie znalazłam tego, co chciałam. Już miałam wychodzić, ale... "A może by tak coś innego, coś zupełnie innego?". Stałam się właścicielką: Miłość oraz inne dysonanse. Janusza. L. Wiśniewskiego (tak, tego od S@motności w sieci). Zupełnie nie w moim stylu. Zupełnie nie, ale czytam. I nawet się fascynuję. Zwłaszcza odkąd przeczytałam w niej zdanie, które poraziło mnie swoją prawdziwością:

"Dlaczego zawsze boimy się samych siebie i swoich najlepszych odruchów?"

Właśnie. Dlaczego?

6 komentarzy:

  1. Idź do lekarza ogólnego to Ci da skierowanie do alergologa. Tylko akurat do alergologa u mnie są dużo dalsze terminy niż do dermatologa ;) Mi zrobili wszystkie testy, nic nie wyszło więc biorę leki na alergię, wziewne na kaszel i tyle i już do alergologa nie chodzę:P Do dermatologa już zresztą też nie.

    Kartę na basen mam z pracy Taty tylko mi by nie przyszło na myśl iść o 6 rano:D Prędzej pójdę o 21 ;) Aktualnie się przeziębiłam więc musi poczekać.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię właśnie rano chodzić na basen.
      Wieczorem już nie ogarniam tematu niestety ;) Jak już się zadekuję na mojej rogówce to nic mnie z niej nie ruszy ;)

      Usuń
    2. Ja lubię spać, nie chciałoby mi się wstawać specjalnie ;) Ale też ja chodzę na 7:30 do pracy więc w zasadzie nawet nie miałabym możliwości chodzenia rano na basen.
      A po południu też nie zawsze chce mi się wyjść, ale co najmniej raz w tygodniu chodzę do kina, a co ok. 2 tygodnie do teatru więc mam motywację i chętnie wychodzę:D

      Ola

      Usuń
  2. Wiesz co, może zwyczajnie to jakiś gronkowiec/paciorkowiec? Ci się zalągł na twarzy. Dobrze, że zapisałaś się do dermatologa, bo być może wypisze Ci jakiś antybiotyk na skórę i wypryski szybko znikną.
    Ja też się muszę zapisać :)

    A tak poza tym to widzę, że dużo się zawodowo-rozwojowo dzieje. Gratuluję kolejnej umowy.
    Co do historii z pogranicza absurdu vide basen, lektorat którego nie było, to mogę zapytać skąd ja to znam? Myślałam, że takie rzeczy przytrafiają się tylko mnie. Grunt to zachować spokój... i poczucie humoru :D
    Ściskam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, poczucie humoru i dystans do tego bardzo mi pomogły zachować spokój ;) Chociaż podejrzewam, że gdyby sytuacja miała miejsce w grudniu albo w styczniu, a za oknem mróz, śnieg i ciemności zupełnie inaczej bym na to patrzyła.

      Usuń
  3. tez sie przymierzam do karty Multisport ale jakos nie moge sie zmobilizowac... :( a zaleglosci tez mam duzo, zwlaszcza blogowych. Trzymam kciuki zeby udalos ie nadrobic Twoje zaleglosci. :) Pozdrowionka :)

    OdpowiedzUsuń