Pierwszy plan majówkowy brzmiał: Opalamy się!
Ten plan miałam mniej więcej do połowy marca. Później okazało się, że będę brała antybiotyki, więc jakiekolwiek wystawianie się na promienie słoneczne będzie niewskazane, dlatego modliłam się o pochmurną majówkę, żeby mi nie było żal ;)
Drugi plan majówkowy: Idziemy w góry!
Taaa. Ten plan był aktualny jeszcze krócej, bo o ile zrodził się w piątek, to w poniedziałek był już passe. To, co ekipa uważała za całkiem realne pod wpływem alkoholu, to już po skonfrontowaniu tego z rzeczywistością straciło swoją atrakcyjność.
Do trzech razy sztuka: Fitness!
Mój klub fitness był otwarty całą majówkę, więc można było w tą deszczową pogodę zażyć trochę ruchu. Dwie zumby i jeden aerobic. I ten plan udało się zrealizować :)
Poza tym trzeba było nadrobić takie prozaiczne czynności jak sprzątanie, przesadzanie kwiatków, przegląd ciuchów w szafie i wyrzucenie kilku rzeczy, których już nie noszę od... dawna.
Od niepamiętnych czasów wybrałam się też na zakupy ciuchowe. Ostatnio byłam w styczniu, ale wtedy musiałam kupić sobie konkretne rzeczy do pracy, czyli takie bardziej eleganckie, bo obowiązuje mnie strój biznesowy na co dzień, a ja to jestem taka bardziej sportowa ;)
I okazało się, że muszę się przyzwyczaić do nowego rozmiaru: S i 36 :) Kupiłam sobie spodnie, bluzkę i sweter. Za każdym razem biorąc do przymierzalni rozmiary S i M lub 36 i 38 w efekcie końcowym wybierałam ten mniejszy!
Potrzeba mi było trochę odpoczynku - mimo że 2 maja byłam w pracy - i aż mi dziwnie, że jutro jeszcze wolne! :)
Ja miałam różne plany, ale...no cóż :)
OdpowiedzUsuńJedyne co zrealizowałam to się wyspałam i przez 2 dni wstawałam o 9 zamiast o 6:30 jak to trzeba w dni powszednie. Skutkuje to niestety tym, że wieczorem nie chce mi się spać i jutro w pracy będzie baaardzo ciężko.
Gratuluję rozmiaru S. Tylko żebyś nie zniknęła! ;) Mi się też ostatnio schudło, co jest fajne, bo się nie ograniczam w niczym a chudnę:D Chociaż raczej jestem nadal w M, bo się w biuście nie mieszczę ;) Ja się nawet na zakupy wybrać nie mogę z tą nogą (też ostatnio robiłam głównie pod pracę zakupy ubraniowe, bo mam podobnie jak Ty), ale odbijam sobie wydając pieniądze na allegro-listonosz nie ma lekko:D Choć ostatnio Komunia chrześniaka pochłonęła większość funduszy.
Ola
ach, tylko pozazdroscic :)
OdpowiedzUsuńJa co prawda nie narzekam, bo w polowie ciazy wygladam calkiem fajnie, w brzuch mi idzie poki co, ale mam nadzieje, ze po porodzie uda mi sie wrocic do rozmiaru wyjsciowego 36 w porywach 38 :)
ja ostatnio też zaczełam bardziej dbać o siebie , chodzi mi głównie o ćwiczenia, bo odzywiam się w miare zdrowo. Na figurę nie narzekam bo nosze s :))
OdpowiedzUsuń