Gdyby mój wuefista z liceum usłyszał, że stałam się typem sportowca, to padłby ze śmiechu ;) Dwukrotnie w tygodniu Zumba. Udział w zawodach nordic. A jeszcze ostatnio trening Boot Camp z trenerem osobistym. Naprawdę, "Harry" (jak zwykliśmy na niego mówić) zszedłby albo na zawał, albo na przepuklinę ;)
W kwestii zawodów to muszę się Wam pochwalić :)
![]() |
| Mój mały dowód! |

Sport to zdrowie więc nic tylko się cieszyć :)
OdpowiedzUsuńJa jeszcze długo mogę pomarzyć o jakiejkolwiek aktywności sportowej choć chodzenie o kulach rozruszało mi wiele mięśni. Teraz kuśtykam o jednej i odkrywam kolejne partie ciała ;)
Ola
Ja tak sobie myślę, że to jest bardzo wciągające, jak już się raz zacznie i polubi:)
OdpowiedzUsuńW liceum miałam z koleżanką taki zryw na bieganie i siłownię, także chyba wiem o czym piszesz, satysfakcja nieziemska, zwłaszcza że z każdym razem jest w sumie łatwiej.
Zazdraszczam, bo ani czasu na to, ani właściwego zapału... no i proszę kochana, tylko nam nie zniknij z tego wszystkiego :D czytałam notkę o rozmiarach (mi się zdarzają zmiany, ale tylko do góry...).
Świetnie. Zumba mega wciąga - wiem ;) A i inne sporty też jak tylko się przeskoczy pierwsze zniechęcenie wywołane efektem rozruszania zastanych mięśni.
OdpowiedzUsuńNo i gratulacje! :)