sobota, 1 czerwca 2013

Dniodzieckowe wspomnienie Dnia Matki.

-Dziecko, szkoła i studia to najlepszy czas. Jak pójdziesz do pracy to dopiero wtedy za tym zatęsknisz.

I faktycznie. Jeśli by patrzeć na moją mamę, to czas pracy kojarzy mi się głównie ze zmęczeniem, nadgodzinami, popołudniowo-wieczornym odsypianiem. Nie chcę, aby kiedyś moje życie tak właśnie wyglądało. Oczywiście, że są dni, kiedy trzeba zostać w pracy trochę dłużej. Są też dni, kiedy jest się zmęczonym bardziej niż zwykle. Nawet są takie, kiedy po powrocie z pracy marzysz tylko o tym, żeby położyć się do łóżka, zasnąć i obudzić się dopiero następnego dnia. Później przychodzą weekendy. Zakupy, sprzątanie, gotowanie. I weekend się kończy. Wszystko rozpoczyna się od nowa.

Dlatego ja robię wszystko, żeby moje popołudnia i wieczory były bardziej urozmaicone. Ale nie będzie to notka o mnie, a przynajmniej nie bezpośrednio.

Postanowiłam wyrwać moją mamę z tej codzienności i już na początku kwietnia zapowiedziałam jej, że sobotę przed Dniem Matki ma sobie w całości zarezerwować dla mnie, no i dla siebie oczywiście. Zaplanowałam dla mamy wycieczkę-niespodziankę. Do ostatniej chwili nie wiedziała, gdzie ją zabieram. Dopiero na minutę przed wejściem do autobusu dowiedziała się, że jedziemy na cały dzień do Krakowa.

Spacer po Starówce, Sukiennice, kościół Mariacki, Wawel, Smok, spacer wzdłuż Wisły, trzygodzinne zwiedzanie Fabryki Schindlera (swoją drogą polecam, zwłaszcza pasjonatom historii okresu II wojny światowej, ale myślę, że wystawa jest dobra dla każdego). W między czasie kawa i szybki obiad. Powrót tego samego dnia.

A po powrocie ogromna satysfakcja, że mogłyśmy spędzić ten dzień tylko we dwie, matka z córką, zupełnie inaczej niż zwykle. I mimo tego, że wycieczka do najłatwiejszych nie należała, bo nachodziłyśmy się niemało, to był to jednak pewien rodzaj wypoczynku dla nas obu.

6 komentarzy:

  1. I Mama pewnie dumna z córki :) Fajny pomysł.
    U mnie dzień się zawsze rozkłada jeszcze na czas kiedy moja Mama spędza czas ze swoimi Mamami, tzn. moimi Babciami.

    Fabrykę zwiedzałam jak Zuza mieszkała na Kazimierzu.

    Co do pracy to dla mnie jedynie ciężkie jest wczesne wstawanie i brak wolnego, które w szkole wypadało nagle-przy okazji świąt, braku wykładowców itp. Pracę zostawiam w pracy i od 15:30 jest mój czas. W szkole było gorzej, bo wychodziłam(często i o 20) i trzeba było coś robić, się nauczyć itd. Wszystko pewnie ma plusy i minusy. Ale może i to się zmieni jak będę mieć stałą pracę.

    Ola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca ma swoje plusy, ale i minusy niestety. U mnie praca do17 i 18 to zdecydowany minus-zwłaszcza zimą ;)

      Usuń
    2. No ja wstawać wcześnie do pracy nie lubię, ale zdecydowanie wolę się zmusić a wcześniej z niej wracać :)


      Ola

      Usuń
  2. Byłam na początku maja w Krakowie i wiem, że warto bo to był jeden z naszych lepszych wyjazdów. Zakochałam się w tym mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zdecydowanie od Krakowa wolę Wrocław. Jest bardziej w moim stylu :)

      Usuń
  3. super pomysl z tym wyjazdem.
    Co do pracy, to ja tez staram sie zostawiac ja za progiem i na tyle na ile to mozliwe nie przynosic jej do domu.

    OdpowiedzUsuń